środa, 15 stycznia 2020

Wiedźma morska- Recenzja #139

"Wiedźma morska"
Tom 1

Autor: Sarah Henning
Wydawnictwo: Niezwykłe
Ilość stron: 301
Data wydania: 27.02.2019 r.


Opis

Wszyscy znają koniec tej opowieści. 
Syrena, książę, pocałunek prawdziwej miłości.
Lecz przedtem była trójka przyjaciół-
jedna z nich wzbudzała strach, drugi pochodzi z rodziny królewskiej, 
a trzecia nie żyje.

Po tym, jak jej najlepsza przyjaciółka, Anna, utonęła, Evie stała się wyrzutkiem w swoim małym rybackim miasteczku.
Dziwolągiem. Przekleństwem. Wiedźmą.
Przy brzegu zaczyna pojawiać się dziewczyna niezwykle podobna do Anny, i, mimo jej zaprzeczeń, Evie jest przekonana, że jej przyjaciółka wciąż żyje. Że jej magia okazała się nie być tak bezużyteczna, jak się wydawało. Dlatego gdy obie dziewczyny wpadają w oko- i skradają serca- dwóm czarującym książętom, Evie wierzy, że w końcu ma szansę żyć długo i szczęśliwie.
Niemniej jednak jej przyjaciółka skrywa tajemnicę. Nie może zostać w Havnestadzie ani poruszać się na dwóch nogach, chyba że Evie znajdzie sposób, by jej pomóc. Teraz Evie zrobi wszystko, aby uratować człowieczeństwo swojej przyjaciółki oraz serce swojego księcia, w którym drzemie potęga jej magii, jej oceanu oraz jej miłości, aż w końcu zbyt późno odkryje prawdę, jaka kryje się za zawartą przez nią umową.
~Opis pochodzi od wydawcy

Kilka(naście) słów na wstępie

Na temat tej książki było naprawdę głośno, gdy ukazała się w Polsce. Jedni chwalą, drudzy odradzają, ale wszyscy jednogłośnie twierdzą, aby czytać "Wiedźmę morską" tylko w oryginale. I chciałabym się trochę do tego odnieść, bo ja osobiście nie rozumiem tych głosów. W książce pojawia się dosłownie kilka literówek albo zła odmiana końcówek, jednak jest milion książek, w których również takie błędy występują, a co ważniejsze, bardziej rzucają się w oczy. Osobiście uważam, że polskie wydanie jest dobre i nie ma co specjalnie sięgać po oryginał (chyba, że woli się czytać książki w języku angielskim).

Opinia

"Wiedźma morska" jest moim drugim retellingiem "Małej syrenki" i zdecydowanie uważam go za dobry! Czytałam także "Pod taflą", jednak na tej historii strasznie się zawiodłam, a im dalej od jej przeczytania, tym uważam ją za jeszcze słabszą. Gdy sięgnęłam po "Wiedźmę morską" myślałam, że już na 20-30 stronie dostaniemy scenę, gdzie główna bohaterka zamieni się w tytułową Wiedźmę i wtedy dla mnie ta fabuła nie będzie już niczym  specjalnym. Jednak naprawdę się myliła, bo ta historia poszła w całkiem innym kierunku, niż się tego spodziewałam.

Sam początek książki bardzo dobrze wprowadza nas w całą fabułę. Poznajemy trójkę głównych bohaterów, ale również powracamy do przeszłości i dowiadujemy się paru informacji na temat zmarłej przyjaciółki. Ten wątek ciągnięty jest jednak aż do samego końca, gdyż co jakiś czas otrzymuje opisy wydarzeń sprzed 4 lat (im bliżej końca, tym jest ich więcej). Cała książka zyskuje także na ukazaniu relacji między przyjaciółmi. Główna bohaterka jest tylko córką rybaka, a jej przyjaciel, dziedzicem królestwa. 

Akcja w książce dzieje się wolno. Nie mamy tutaj wielu plot twistów, które mają miejsce dosłownie co chwilę. Jednak historia nie traci przez to swojej niezwykłości. Już z samym przybyciem do miasteczka Annymette, robi się ciekawie. Dziewczyna wygląda dokładnie tak samo, jak zmarła Anna, tylko o 4 lata starsza. Z jej przybyciem wiąże się wiele tajemnic i niewiadomych. Tym bardziej, że Evie widziała ją kilka dni temu, gdy ta uratowała Nika przed utonięciem. Dziewczyny jednak zaprzyjaźniają się, a wraz z tą przyjaźnią pojawia się magia...

"Wiedźma morska" jest niezwykłą książką pod wieloma względami. Autorka przedstawia nam historię, którą niby znamy, jednak te momenty są nam zupełnie obce. Każdy z nas tak naprawdę wie, jak ta książka się zakończy, ale podczas czytania mamy nadzieję, że to jednak nie chodzi o to. Fabuła ma nam przedstawić całą historię tego, dlaczego Urszula stała się Wiedźmą Morską oraz czemu tak naprawdę chciała od Małej Syrenki jej język (głos). Oprócz tego, autorka w książce ukryła wiele podobnych smaczków np. imię Annemetta ma swoje znaczenie dla całej fabuły. 

Książka jest dosłownie magiczna- kolejne wyróżnienie wśród retellingów "Małej Syrenki". Z jednej strony dostajemy małe nadmorskie miasteczko, które przenosi nas mniej-więcej do epoki średniowiecza. Wtedy wierzy się, że istnieją jeszcze czarownice, a w głębinach morskich syreny. Jednak te wierzenia nie są do końca bezpodstawne...

Podsumowanie

"Wiedźma morska" bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła! Chociaż historia jest nam znana, autorka potrafiła odwrócić ją o 180 stopni i pokazać nam wiele rzeczy, o których nie mieliśmy pojęcia. Trudno jest się również nudzić podczas czytania. Książka jest krótka, więc nie ma przeciągania scen. Jednak mimo 300 stron, historia nie traci na wartości. Zdecydowanie mogę ją wam polecić <3.

14 komentarzy:

  1. Chciałam przeczytać tę książkę, ale po tak wielu złych opiniach stwierdziłam że jednak nie. Chociaż w sumie nie jestem osobą, która bardzo patrzy na styl, język itd,więc w sumie może się przekonam

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś nie ciągnie mnie do tej książki, wiem również że polskie tłumaczenie jest skopane przeczytałam 30 stron i dałam sobie spokój. Kiedyś jak najdzie mnie chęć to przeczytam w oryginale ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałam o tej książce, ale nie jestem fankom gatunku. Niestety tym razem sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Różne rzeczy słyszałam na temat tej powieści, jednak mimo wszystko dalej jestem bardzo ciekawa lektury :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Słyszałam różne opinie o tej książce. Niestety przeważnie nie najlepsze :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Opinie są tak różne na temat tej książki, że nie wiem co o niej myśleć. Chyba zwyczajnie czas po nią sięgnąć i się przekonać czy jest dobra.

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwial fantasy, ale niekoniecznie o syrenach, tak więc to odpada 😉

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie ciągnie mnie do tej książki, ale jeżelie tobie się podobała to dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze lektura tej książki przede mną ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Miałam kiedyś na nią ochotę, jednak jeszcze jej nie przeczytałam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie ten tytuł zawiódł. Mam wrażenie, jakby autorka nie do końca wiedziała, jak rozwinąć główny wątek i trochę go sobie odpuściła w pierwszej połowie książki. No i korekta była tragiczna. :(

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem pewna, że ta książka może być ciekawa. Ja jednak nie mam jej w planie, nie do końca mój temat :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Przed chwilą czytałam na innym blogu opinię na temat tej książki i również była zachwalana, dlatego też i ja muszę ją koniecznie przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Słyszałam o tej książce sporo dość negatywnych opinii, a tu, proszę, taka pozytywna. Jak tylko znajdę ebooka na Legimi, to przeczytam, żeby wyrobić sobie własne zdanie, szczególnie że uwielbiam disneyowską Małą Syrenkę. :)

    OdpowiedzUsuń

Instytut- Recenzja #140

Instytut Tom 1 Autor: K. C. Archer Wydawnictwo: Uroboros Ilość stron: 461 Data wydania: 29.01.2019 r.